Umów się na bezpłatne demo i odkryj możliwości aplikacji Berryboo!
Berryboo / Blog / Polityka cenowa producenta w e-commerce – jak działać zgodnie z przepisami i wygrywać

Polityka cenowa producenta w e-commerce – jak działać zgodnie z przepisami i wygrywać

Polityka cenowa producenta w e-commerce – jak działać zgodnie z przepisami i wygrywać

Prowadzisz sklep internetowy i zastanawiasz się, czy wyciągasz z niego sto procent możliwości? Zapewne codziennie sprawdzasz, ile wpadło zamówień i jaki jest twój obrót. To oczywiście bardzo ważne, ale żeby naprawdę świadomie rozwijać swój biznes, musisz spojrzeć nieco głębiej. Wyobraź sobie, że prowadzisz samochód bez prędkościomierza i wskaźnika paliwa. Oczywiście, da się tak jechać, ale daleko nie zajdziesz i szybko spotka cię niemiła niespodzianka. W e-commerce taką deską rozdzielczą są właśnie wskaźniki KPI. Zaraz pokażemy ci, które z nich są absolutnie kluczowe. My w naszej codziennej pracy często widzimy, jak uporządkowanie i mierzenie tych kilku liczb potrafi całkowicie odmienić losy sklepu internetowego. Zobaczysz, to wcale nie jest czarna magia!

Spis treści:

  1. Czym właściwie są wskaźniki KPI?
  2. Najważniejsze wskaźniki, które pomogą ci rozwinąć sklep
  3. LTV i jego związek z CAC – wskaźniki, które naprawdę mówią ci, czy zarabiasz
  4. POAS – wskaźnik, który zmienia podejście do reklamy
  5. Jak w praktyce zacząć analizować dane?
  6. Jak przełożyć analizę KPI na realne zyski w e-commerce

Czym właściwie są wskaźniki KPI?

Zacznijmy od rozkodowania tego groźnie brzmiącego skrótu. KPI to z angielskiego Key Performance Indicators, co po polsku oznacza po prostu kluczowe wskaźniki efektywności. Mówiąc ludzkim głosem: to konkretne liczby, które mówią ci, czy twój sklep idzie w dobrą stronę, czy może gdzieś po drodze gubisz klientów. Nie musisz być analitykiem matematycznym, żeby z nich korzystać. Chodzi tylko o to, abyś przestał zgadywać, a zaczął opierać swoje decyzje na faktach. My zawsze powtarzamy naszym klientom, że lepiej mierzyć trzy ważne wskaźniki niż dwadzieścia takich, z których nic nie wynika.

Najważniejsze wskaźniki, które pomogą ci rozwinąć sklep

Przejdźmy do konkretów. Przygotowaliśmy dla ciebie zestawienie kilku najważniejszych parametrów, które powinieneś zacząć śledzić od zaraz.

Współczynnik konwersji (CR)

To absolutny król w e-commerce. Mówi o tym, jaki procent osób odwiedzających twój sklep faktycznie coś w nim kupuje. Jeśli masz tysiąc odwiedzin dziennie, ale tylko jedno zamówienie, to znaczy, że musisz coś poprawić. Może strona ładuje się za wolno, a może opisy produktów nie przekonują do zakupu?

Średnia wartość zamówienia (AOV)

Ten wskaźnik pokazuje, ile średnio wydaje u ciebie pojedynczy klient. Jeśli chcesz zwiększyć swoje zyski, nie zawsze musisz szukać nowych kupujących. Czasem wystarczy po prostu zachęcić obecnych, aby dorzucili coś jeszcze do swojego koszyka. Jak możesz to zrobić?

  • zaoferuj darmową dostawę od konkretnej kwoty,
  • stwórz gotowe zestawy produktów,
  • zaproponuj drobne dodatki na etapie kasy.

Koszt pozyskania klienta (CAC)

Ile musisz zapłacić na reklamy, żeby jeden nowy klient zrobił u ciebie zakupy? To właśnie koszt pozyskania. Jeśli wydajesz na reklamę pięćdziesiąt złotych, żeby sprzedać produkt, na którym zarabiasz dwadzieścia złotych na czysto, to długo nie pociągniesz. Mierzenie tego wskaźnika to twoja polisa ubezpieczeniowa przed przepalaniem budżetu.

Porzucone koszyki

To chyba najbardziej bolesny moment dla każdego właściciela e-commerce. Klient wchodzi na stronę, wybiera produkty, dodaje je do koszyka i… nagle ucieka. Śledząc ten wskaźnik, dowiesz się, jak duży jest to problem u ciebie. Często winne są ukryte koszty dostawy, zbyt skomplikowany formularz zakupowy lub brak ulubionej metody płatności.

LTV i jego związek z CAC – wskaźniki, które naprawdę mówią ci, czy zarabiasz

CAC, czyli koszt pozyskania klienta, nabiera prawdziwego sensu dopiero wtedy, gdy zestawisz go z LTV, czyli lifetime value – wartością, jaką dany klient generuje dla twojego sklepu przez cały okres współpracy. Samo mierzenie CAC w oderwaniu od LTV to jak ocenianie opłacalności inwestycji bez patrzenia na to, ile ona zwróci.

Przykład: jeśli pozyskanie nowego klienta kosztuje cię 80 złotych, ale ten klient kupuje u ciebie średnio raz na dwa miesiące przez dwa lata i zostawia za każdym razem 150 złotych, to twoje LTV wynosi około 1800 złotych. Relacja LTV do CAC wynosi wtedy ponad 22:1 – i to jest bardzo zdrowy wynik. Ogólna zasada mówi, że LTV powinno być co najmniej trzykrotnie wyższe niż CAC. Jeśli ta proporcja się odwraca, to znak, że albo przepłacasz za reklamy, albo klienci nie wracają – i to właśnie tu należy szukać problemu.

LTV pozwala ci też podejmować dużo odważniejsze decyzje marketingowe. Jeśli wiesz, że statystyczny klient jest wart dla ciebie 1800 złotych w całym cyklu życia, możesz spokojnie zainwestować więcej w jego pozyskanie – i nadal wyjść na swoje. Bez tej liczby działasz po omacku.

POAS – wskaźnik, który zmienia podejście do reklamy

Większość sklepów internetowych ocenia skuteczność reklam przez pryzmat ROAS-u, czyli zwrotu z wydatków na reklamę liczonego od przychodu. Problem w tym, że przychód to nie zysk. Możesz mieć świetny ROAS i jednocześnie tracić pieniądze na każdej transakcji, jeśli twoje marże są niskie.

POAS, czyli Profit on Ad Spend, rozwiązuje ten problem – mierzy zwrot z reklamy w odniesieniu do rzeczywistego zysku, nie do obrotu. Zamiast pytać „ile przychodu wygenerowała ta kampania?”, pytasz „ile faktycznie zarobiłem po odjęciu kosztów produktu, logistyki i obsługi?”. To fundamentalna różnica, szczególnie w sklepach z szerokim asortymentem, gdzie marże mocno się różnią między kategoriami.

W praktyce wdrożenie POAS wymaga połączenia danych reklamowych z rzeczywistymi kosztami produktów – to trochę więcej pracy niż standardowe raporty w Google Ads czy Meta, ale zysk informacyjny jest nieporównywalnie większy. Sklepy, które przechodzą z optymalizacji pod ROAS na POAS, często odkrywają, że ich najbardziej „rentowne” kampanie w rzeczywistości pracowały na minusie.

Jak w praktyce zacząć analizować dane?

Być może zastanawiasz się teraz, skąd masz wziąć te wszystkie dane. Na szczęście nie musisz liczyć tego na piechotę z kalkulatorem w ręku. Wystarczy, że podepniesz pod swój sklep darmowe narzędzie, takie jak Google Analytics 4. Zbiera ono większość tych informacji automatycznie. My zawsze radzimy, aby na początku wybrać sobie jeden dzień w miesiącu – na przykład pierwszy poniedziałek – i spokojnie spisywać najważniejsze liczby. Z czasem wejdzie ci to w nawyk i zobaczysz, jak fascynujące może być obserwowanie, gdy wykresy pną się w górę.

Jak przełożyć analizę KPI na realne zyski w e-commerce

Wiesz już, jakie wskaźniki KPI warto mierzyć w sklepie internetowym. Nie musisz od razu rzucać się na głęboką wodę i analizować wszystkiego naraz. Wybierz jeden lub dwa wskaźniki, które wydają ci się teraz najbardziej przydatne. Sprawdź, jak wyglądają obecnie, wprowadź drobną zmianę w swoim sklepie i zobacz, jak wpłynie to na liczby za miesiąc.

Pamiętaj jednak, że same liczby nic nie zrobią za ciebie – liczy się to, co z nimi robisz. Sklepy, które rosną najszybciej, to nie te, które mają najwięcej danych, ale te, które potrafią na ich podstawie podejmować szybkie i trafne decyzje. Traktuj swój e-commerce jak żywy organizm, o który trzeba dbać. Pamiętaj, że jesteśmy tu, by wspierać cię w tej drodze – w końcu liczby to podstawa stabilnego biznesu!

Skorzystaj z bezpłatnego okresu testowego i zwiększaj sprzedaż w swoim sklepie!




    *Pola obowiązkowe

    Dlaczego warto się z nami skontaktować?

    • Pokażemy Ci funkcje, dzięki którym automatycznie zyskasz przewagę konkurencyjną,
    • Doradzimy, jak przetwarzać dane z wielu źródeł,
    • Wykonamy analizę rynku pod kątem Twojego e-commerce, aby wskazać najlepsze rekomendacje.
    beryboo - Kontakt